Bo życie to nie bajka...

Witajcie Kochani po tak długiej nieobecności...

Nie wiem od czego zacząć. Post ten będzie bardzo osobisty, będzie o tym jak życie daje szczęście, by niespodziewanie w jednej chwili szczęście zamieniło się w łzy i smutek.

Jakiś czas temu kupiliśmy Nasz wymarzony dom. Szczęścia nie było końca. Były plany, nieprzespane noce, bo w głowie przecież pełno pomysłów. Idealne położenie. Przy plaży, z przepięknym widokiem... Duży piękny dom. Miałam mieć w nim nawet swój pokój w którym będę szyć i tworzyć moje cudeńka...
Pojechaliśmy do Polski, by wrócić tu z moimi Rodzicami, żeby Tato mógł pomóc Nam przy remoncie, natomiast moja Mama miała pomóc mi z dziewczynkami i przy pakowaniu. Była to pierwsza podróż mojego Taty do Norwegii, Mama już była tu wcześniej kilka lat temu. Do Polski nie jeździłam często - to był mój trzeci raz w kraju na 5 lat mieszkania w NO. Tata jako wielbiciel natury, był zakochany w widokach. Powtarzał, że spełniliśmy jego marzenie o posiadaniu własnego domu.
Rozpoczęliśmy remont. Zerwaliśmy stare tapety, wytapetowaliśmy pół piętra...My z Mamą zajęłyśmy się ogrodem. Kto by pomyślał, że będę kiedyś sadzić kwiatki i latać z łopatą po ogrodzie?
Pewnego wieczoru Tata usiadł na tarasie i powiedział:
"- No córka, zobaczyć takie widoki, to można już tylko umrzeć"...
Na co ja....
"- Tatko piękne widoki to ja Ci dopiero pokażę" ...

Niestety nie będę miała już takiej okazji.... ;(

Nic nie zapowiadało zbliżającego się nieszczęścia...
Nazajutrz o godzinie 12 zator żylny spowodował zawał u mojego Tatusia, a po nim przyszedł kolejny i kolejny. Przetransportowano Go helikopterem do szpitala w Trondheim (3,5 h jazdy od mojego miasta)... Przez 5 dni mieszkałam w szpitalu, była ze mną moja siostra i Mama. Od początku mówiono Nam, że jego stan jest krytyczny. Był wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. Niestety potwierdziły się najgorsze przypuszczenia - śmierć mózgu - zbyt długa reanimacja i niedotlenie mózgu spowodowało nieodwracalne urazy a w następstwie jego śmierć. Gdy odchodził czułam pod dłoniom ostatnie uderzenie jego serca... A potem nastała cisza... I nie było już odwrotu ani nadziei, że może jednak serce jeszcze zacznie bić, że mój Tatuś będzie żył. Przecież to nie miało być tak !!!!

Lekarz powiedział Nam, że to była kwestia dni a może tygodnia, kiedy to by się stało. Że w całym tym nieszczęściu, szczęście że stało się to tu, a nie w czasie kiedy prowadził auto, albo gdyby był sam... Bo nikt nie zdążyłby się pożegnać.

Nie da się tego wszystkiego opisać, tych wszystkich uczuć, smutku i bólu.

Początkowo miotały mną wszystkie negatywne uczucia. Nie wiedziałam czy będę w stanie wrócić do nowego domu i dokończyć, to co tak w brutalny sposób zostało przerwane... Myślałam, że nie będę w stanie tam mieszkać. Za dużo złych wspomnień, wszędzie widziałam ludzi reanimujących mojego Tatę.
Nigdy nie zapomnę przerażenia ani poczucia totalnej bezradności...

Dzięki pewnej osobie zrozumiałam, że nie mogę robić sobie wyrzutów sumienia z powodu tego co się stało. Że muszę wrócić i dokończyć, to co zaczął robić mój Tata. Że muszę być szczęśliwa i cieszyć się z tego co mam. Ta sama osoba powiedziała mi też, że gdybyśmy nie kupili domu, to prawdopodobnie nie pojechałabym do Polski, że nie spędziłabym z moim Tatą ostatnich trzech tygodni jego życia, że nie zdążyłabym się z nim pożegnać ani nie zdążyła mu powiedzieć, że go kocham, nawet jeśli nie mógł mi odpowiedzieć, to na pewno czuł, że jestem przy Nim.

Powoli kończymy remont, chociaż do przeprowadzki zostało jeszcze kilka tygodni. Czeka Nas jeszcze sporo pracy, ale to już nie ma dla mnie takiego znaczenia jak wcześniej. Nie ma sensu już tak się spieszyć, zawsze można dokończyć remont mniej ważnych pomieszczeń, gdy już w nim zamieszkamy.

Tata był człowiekiem pokolenia, które nie chodziło do lekarza, zawsze wszystko samo przechodziło... Musiał się tak źle wcześniej czuć, ale nikomu nic nie mówił, myślał że i tym razem będzie tak jak zawsze...poboli, poboli i przestanie... Niestety tym razem się pomylił :( Do nikogo nie mam o to wszystko żalu, nie mam też wyrzutów sumienia. Tak miało być...
Cieszę się Tatuś pomógł mi ten ostatni raz a jego dusza zostanie z Nami w Naszym domku i będzie się nami opiekować.

...I tak się Tobie ta Norwegia spodobała, że w Niej zostałeś...



[*] [*] [*]
Ściskam Was Kochani mocno
Eva/Munia

33 komentarze:

  1. Smutna historia :|( Szkoda, że wracasz do nas z takimi informacjami, ten post mógłby być radosny i przedstawiać wasz nowy dom.
    Ale wiesz co? Otaczasz się mądrymi ludżmi, usłyszałaś wiele pięknych słów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Anulko :*
    Czasami słowa mogą więcej zdziałać niż czas, który ponoć goi wszystkie rany...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo Ci współczuję :( dobrze, że nie musiałaś długo patrzeć na cierpienie taty. Trzymaj się i wspominaj Go dobrze :) ja moich rodziców niestety wspominam niestety głównie z czasów gdy już bardzo chorowali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy się traci rodziców - oboje lub jednego z nich, wówczas człowiek czuje się na powrót jak bezradne i przerażone dziecko. Dobrze, że wspomnienia po nich mogą być wiecznie żywe - tego nie odbierze nam nikt.

      Ściskam CIę cieplutko
      Munia

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Smutek jest nieodzowną częścią żałoby - dzięki niej wiem ile straciłam i jak mocno kochałam... Teraz bardziej doceniam życie i to co daje posiadanie własnej rodziny. Miłość mojego Męża i moich dzieci oraz wsparcie przyjaciół jest najlepszym lekarstwem na smutek i ból!

      Pozdrawiam Cię cieplutko
      Munia

      Usuń
  5. Łzy same cisną się do oczu. Ciężko jest cokolwiek powiedzieć, napisać. Ten dom, choć tak jak piszesz, już tak nie cieszy jak na początku, był Wam widocznie pisany, abyście mogli spędzić ten ostatni czas razem. Macie teraz swojego Anioła , który nad Wami czuwa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami ciężko zrozumieć koleje losu i czasami najtrudniej w ciężkich chwilach zrozumieć dlaczego właśnie nam się to przytrafiło... Ale niestety tak miało być. Tak - mamy teraz Anioła, który będzie miał sporo pracy pod naszym dachem ;)

      Pozdrawiam Cię Ewelinko
      Munia

      Usuń
  6. Mimo smutku dobrze że potrafisz wyciągnąć z tej historii wiele pozytywnych odczuć, jakby Twój tata przeczuwał co ma się zdarzyć, pomyśl jaki był szcześliwy dzień wcześniej zanim to wszystko się zdarzyło. To prawda nie ma co szaleńczo dążyć do rzeczy materialnych, życie jest takie kruche i ulotne. Życzę Ci dużo siły i uśmiechu, chociaż bliscy odchodzą od nas zachowujemy o nich wspaniałe wspomnienia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Gosiu za tyle pięknych słów. Jest tak jak piszesz - staram się myśleć tylko o tym jaki był szczęśliwy widząc mój nowy dom, widząc Norwegię i swoje wnusie. Ten dom będzie dla mnie zawsze wyjątkowy, bo zostanie w nim część serca jakie włożył mój Tata pomagając Nam go tworzyć na nowo.

      Pozdrawiam Cię ciepło
      Munia

      Usuń
  7. Ta osoba powiedziała ważne i mądre słowa. Postaraj się zapamiętać Tatę z tej Waszej ostatniej rozmowy, a nie reanimowanego i chorego. Nowy dom niech będzie pełen dobrych wspomnień o Nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa.
      Wiesz są momenty, że myślę że już jest mi lepiej...ale nagle przychodzi potężny smutek, natrętne wspomnienia z tego feralnego dnia... W salonie stoi krzesło, które mieliśmy wspólnie z Tatą odnowić i ostatnio na chwilę do głowy wpadł mi jakiś pomysł i z przyzwyczajenia chwyciłam za telefon, żeby zadzwonić do Taty... Myślałam, że serce pęknie mi na pół gdy tylko oprzytomniałam... Mam nadzieję, że to uczucie pustki kiedyś minie i nie będzie tak silnie odczuwane. Bardzo mnie ciągnie do nowego domu, mimo że remont wciąż trwa, to czuję się w nim wyjątkowo dobrze i spokojnie.

      Pozdrawiam cieplutko
      Munia

      Usuń
  8. Bardzo mi przykro:( Na śmierć bliskich niestety nie da się przygotować :( Jednak Ktoś mądry zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz - miałaś wspaniałą szansę spędzenia trzech ważnych tygodni ze swoim Tatą. I o tym trzeba pamiętać.. Życzę Wam dużo siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anua, będę pielęgnować w głowie i w sercu ostatnie wspólne chwile spędzone z Tatą. A siły się Nam przyda i to sporo :)

      Pozdrawiam serdecznie
      Munia

      Usuń
  9. ech.brak słów. siły życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewuniun , pamiętaj dom, który macje to największe marzenie Twojego taty musi być piękny nie możesz go zaniedbać bo Twój tato jest przy Was i będzie Wam pomagał ,kierował ,pocieszał.Życzę Ci dużo sił i wytrwania ,przesyłam buziaków tysiące gorących jak słońce :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem co to znaczy stracić rodziców moja mama zmarła gdy miałam trzynaście lat ale do tej pory czuje jej obecność i tak będzie w Twoim przypadku. Twój tata na pewno będzie czuwał nad Tobą. nie będę pisać że przestanie boleć bo ból zostanie, ale z czasem będzie słabszy. Trzymaj się cieplutko. Tato na pewno chciał by żebyś była szczęśliwa w tym domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci współczuję, że straciłaś Mamę w tak młodym wieku. To musi być duży smutek, który pewnie zawsze gdzieś towarzyszy Ci życiu.
      Gdy umierał mój Tato czułam się jak dziecko, bezradnie i przerażone...w tamtym momencie nie byłam mamą dwójki dzieci ani żoną... Teraz muszę dokończyć to co wspólnie zaczęliśmy, żebyśmy mogli się w końcu wprowadzić do naszego wymarzonego domu. A z takim Aniołem jaki nam się trafił na pewno nie przytrafi nam się nic złego :) !

      Pozdrawiam się cieplutko
      Munia

      Usuń
  12. Przykra historia i popłakałam się czytając ją. Najważniejsze, że miałaś okazję być w ostatnich chwilach z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z dnia na dzień smutek ustępuje tęsknocie i to jest najgorsze uczucie na świecie. Czasami nie mam sił płakać, bo nie mogę się oswoić z tą myślą, że to się wydarzyło naprawdę. Mnie również zawsze wzruszają tego podobne historie, ale nigdy się nie zastanawiałam jak tym ludziom udaje się przez to przejść i jak się z tym wszystkim pogodzić? ;(

      Ściskam Cię cieplutko
      Munia

      Usuń
  13. bardzo przykry post :( przykro mi. trzymaj się i bądz silna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... Dobrze, że mam pasję, która choć na chwilkę odrywa mnie od przykrej rzeczywistości...

      Usuń
  14. Bardzo Ci współczuję! To straszne tracić bliskich. Ale taki niestety jest świat i tego nie zmienimy. Pozostaje wierzyć, że Twojemu Tacie jest już lepiej, nic go nie boli i nie ma trosk. I pozostaje też się cieszyć, że ostatnie chwile spędziliście razem. Wspominaj piękne chwile, a nie te złe. Mój Tata zmarł trzy lata temu, kilka tygodni po diagnozie nowotworu. Też nie lubił lekarzy i też myślał, że przejdzie. Dlatego uważam, że nasze tragedie to też jest to też lekcja dla nas.
    Trzymaj się cieplutko! Wierzę, że Twój Tata już zawsze będzie z Wami i będzie Was chronił bardziej niż kiedykolwiek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest lekcja dla nas pokory, że nie żyjemy tylko dla siebie i czasami pójście do lekarza może zaoszczędzić najbliższym wielu niepotrzebnych cierpień...
      Dziękuję za wsparcie i piękne słowa :*

      Ściskam cieplutko
      Munia

      Usuń
  15. :(( Popłakałam się czytając, bardzo współczuję. Trzymaj się!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Munia.
    Współczuję Ci kochana i doskonale Cię rozumiem. Mój tata zmarł w zeszłym roku 19 czerwca :( 1,5 miesiąca wcześniej dowiedział się że ma raka. Było za późno na leczenie, zaniedbał sygnały które wskazywały, że coś się dzieje złego. Też mieszkam za granicą i w momencie jak się dowiedziałam, że ma raka od razu do niego poleciałam, z nadzieją że z tego wyjdzie. Niestety było inaczej. W lipcu mieli zabukowane bilety z moją mamą do nas ale nie zdążyli. Nie zdążył również poznać swojej pierwszej wnuczki :(
    Długo dojść nie mogłam do siebie, dopiero od niedawna normalnie żyję. W końcu mam dla kogo żyć, mam dzieci, męża, mamę i w około pełno wspaniałych ludzi. Tak więc i ty dasz radę kochana :)
    Pozdrawiam ciepło - Kociołek Meni

    Ps.
    Piękny macie dom :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ogromnie mi przykro :( mój tato odszedł 15 stycznia tego roku, wiem jaki to ból :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro Agnieszko ;( Niestety mimo czasu, który przemija to poczucie straty i tęsknoty nie jest już tak ulotne...

      Pozdrawiam Cię ciepło
      Munia

      Usuń

Dziękuję za Twój wpis!!!

Anonimie proszę podpisz się :)

Copyright © 2016 Creative by Munia , Blogger