"Gwiazdek"

"Gwiazdek"

Tytułowy "Gwiazdek", to nowy lokatory na półce z zabawkami małej Alexandry. Miś powstał spontanicznie i od razu jej się spodobał. Mi zresztą też. Powstały również w różową kratkę i niebieską, lecz niestety muszą poczekać w kolejce do wypchania :)




Starałam się zadbać o każdy, nawet najmniejszy szczegół. Dzięki guziczkom łapki i nóżki mają możliwość "ruszania" i to się sprawdza przy dziecięcych zabawach.



Uwielbiam materiały z serii "Tilda". Są wprost stworzone do tego typu rzeczy. Nic tylko szyć!


Tak więc sezon na gwiazdki rozpoczęty :D



Dwa posty w ciągu dwóch dni :) - można by rzec, że się rozkręcam... a prawda taka, że już się zatrzymałam hihi No nic będę się starać, by nie robić takich przerw w blogowaniu, bo później ciężko jest się zebrać na napisanie nowego postu. Zresztą same pewnie wiecie jak to jest...

Pozdrawiam ciepło z zimnej Norwegii
Munia
Nowa "L" do salonu

Nowa "L" do salonu

No i skończyła się laba... Wróciłam do pracy. Teraz jakby czasu mniej na wszystko, bo w domu jestem około 18ej. Nie wspominałam o tym wcześniej, ale zmieniłam pracę i teraz ku mojej wielkiej radości i jeszcze większej rozpaczy mojego Małża pracuję w sklepie z meblami, lampami i mnóstwem dekoracji do domu. Rzeczy w tym sklepie są tak piękne, że mogę na nie patrzeć godzinami. Kilka rzeczy już sobie upolowałam.
Chętnych do podziwiania zapraszam na stronkę http://www.bohus.no/interior/dekor/dekor/

Od rana siedzę i szyję i naszyć się nie mogę :D Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tyle czasu wolnego. Co prawda od czwartku opanował mnie mały przykry wirus...grypa żołądkowa, ale już jest dobrze :) Tak więc licząc przymusowe dwa dni chorobowego plus weekend dało to w sumie cztery dni pobytu w zaciszu domowym. Ale nie był to czas zmarnowany ani przenudzony... Święta zbliżają się coraz pewniejszym krokiem i biorąc pod uwagę, że w sklepach na stałe rozgościły się choinki, bombki i inne ozdoby, to ja jeszcze powstrzymuję się z dekorowaniem domu. Przede mną jeszcze urodziny Patrycji i Alexandry, więc dekoracje świąteczne zacznę wyciągać w ostatnim tygodniu listopada - pytanie tylko, kto będzie na tyle odważny żeby pójść na strych i odgruzować składzik z tego co się nazbierało przez cały rok i zatarasowało dojście do grudniowych ozdób ? :)  

Ostatnio poczyniłam dwa poważne zakupy mebli do domu - a przecież miałam już nic nie kupować hihi
Pierwszy to łóżko do sypialni, zakup dość przymusowy, bo rozchodziło się o żywot mojego kręgosłupa i mnie tym samej - więc wiadomo zakup potrzebny i to bardzo :D Łóżko wyglądem odbiega dość od tych które mi się podobają, tzn. drewniane ramy i zagłówki, jakieś zdobienia. Postawiłam tym razem na solidność, funkcjonalność i markę. Niestety zdjęć nie zrobiłam, bo chciałam się dzisiaj skupić na drugiej nowości. Więc drugim o to zakupem jest...nowa sofa a właściwie narożnik do salonu. Poprzednia nie była najgorsza, ale jasny kolor nie miał racji bytu w moim domu przy mojej Rodzince, to po pierwsze a po drugie zawsze był problem z usadowieniem gości. Nie mam aż tyle miejsca w salonie żeby sobie pozwolić na sofę typu 2+3, ewentualnie jakoś większą modułową.
Wybrałam tzw. "L" i idealnie się wpasowała w miejsce starej. Kolor oczywiście też wybrany nie bez przypadku. Bardzo lubimy spędzać czas w salonie i przez to większość wieczornych posiedzeń typu "jem i oglądam film" odbywa się właśnie na sofie. Poprzedniczka ze względu na jasny kolor w końcu skończyła z narzutą, która od czasu do czasu ściągała się i wyglądała dość niechlujnie.

Nowy narożnik jest w odcieniach szarości, więc myślę, że będzie łatwy w utrzymaniu czystości. Podoba mi się również w nim to, że oparcie stanowią poduszki, które swoją drogą są bardzo wygodne. Mężo na początku nie był zadowolony, ale czasu na dąsy też miał mało, bo został postawiony przed faktem dokonanym... hihi 





Na półeczkach również zmiany dekoracyjne. 



Ostatnio bardzo lubuję się w różnego rodzaju srebrnych dodatkach...


Udajmy, że tego czarnego straszydła głośnika tutaj nie ma, ani na żadnym innym zdjęciu też :P


Powróciłam również do szydełkowej narzuty, którą zaczęłam na początku tego roku i na jakiś czas musiałam zawiesić jej dzierganie. Nie miałam jakoś weny twórczej, bo to dość monotonny i dłużący się twór, ale jakoś powoli ruszyłam do przodu i przez weekend przybył cały różowy i kawałek szarego rzędu.


Dni już coraz krótsze, słońca też mało...Tak więc na zdjęcia w lepszej jakości trzeba będzie poczekać przynajmniej do marca, chyba że pogoda będzie łaskawsza. Takie uroki jesieni i zimy. Ale póki co wracam do szycia ...


Życzę spokojnej niedzieli
Pozdrawiam Was cieplutko
Munia
Copyright © 2016 Creative by Munia , Blogger