W poświątecznych migawkach :)

W poświątecznych migawkach :)

Ja tak szybko.... Dziewczynki Kochane mam nadzieję, że święta spędziłyście w gronie najbliższych szczęśliwie i radośnie.
Piszę szybki post i wrzucam parę fotkę na znak tego, że żyję :) i wciąż o Was pamiętam. Początkowo ten post miał i inny tytuł, nieco inną fabułę a o terminie jego wyświetlenia nawet nie wspomnę... No cóż Drogie Blogowe Koleżanki nie udało mi się w tym roku pogodzić i poskładać wszystkiego tak, żeby i owca była cała i wilk syty... Niestety wilk pożarł owcę :P
Nie wiem jak to robią inni, ale dla mnie najnormalniej na świecie nie dało się pogodzić pracy z życiem codziennym i przyjemnościami. Wstawanie o 5tej powinno być konstytucyjnie zabronione :-) Niby dzień dłuższy, ale jak tak człowiek wróci z pracy, to hałas maszyny jest ostatnią rzeczą jaką by się chciało usłyszeć... A tak zamiast tego jest wieczne "Mamooooooo..." ( to też powinno być zabronione :P )... I tak wiele rzeczy tutaj prezentowanych to nic innego jak efekt współpracy z Olcią... bo Olcia jak wiadomo jest Boss i jak uznana, że w danym momencie Mamusia nie jest jej zbyt do szczęścia potrzebna, to wtedy Mamuśka leci do swoich "popierdółek"...tyle jej :D
Święta minęły Nam spokojnie przy stole zastawionym samymi pysznościami a pod choinką czekało mnóstwo pięknych prezentów. Szkoda, że święta tak szybko minęły...
Teraz, gdy w końcu mam trochę upragnionego czasu, znów wzięłam się za szycie i staram się skończyć to co zaczęłam przed świętami... Ozdoby w Naszym domku jeszcze trochę pocieszą moje oczęta, więc zawsze mogę dorzucić coś nowego :)
Tak więc podrzucam Wam trochę poświątecznych migawek z Naszego gniazdka...













Są u Nas w domku ozdoby wyjątkowo wyjątkowe :) dla mnie, np.: filcowa mini skarpetka, reniferek - powstały ponad rok temu, kiedy oczekiwałam Kochanej Oleńki, będąc na "ostatnich nogach" stworzyłam kilka ozdób, które przypominają mi ten niezwykły czas oczekiwania przyjścia na świat Naszego Małego Robaczka :*



I niewątpliwym ulubieńcem jest ten ten oto domek, wykonany niemal w 100% przez mojego Męża  :):):) Wiem, wiem zdolny mi się Chłop trafił :P Szkoda tylko, że czasami lekko zgrzyta :P hihi
Domek wykonany jest z papieru. Do dziś podziwiam każdy szczegół, który niewątpliwie zasługuje na uznanie :D Moja twórczość się udziela i to z pozytywnym skutkiem :)



W poprzednim poście wspomniałam o hiacyntach. Jakie to piękne kwiatki i przede wszystkim mało wymagające. Zakwitły błyskawicznie i teraz cieszą Nas swoim pięknym pastelowym kolorem. Tylko ten zapach... jakiś taki cmentarny:P


No tak obiecałam tutorial z rożkiem w roli głównej. Dziewczyny dajcie mi jeszcze chwilkę a na pewno go wrzucę:*

A wiecie, że jak się nie ma co się lubi to się lub co się ma?:P Za oknem śniegu ni widu ni słychu (tylko wysoko w górach widać śnieg) więc postanowiłam sobie trochę śniegowych klimatów stworzyć samej. I tak oto powstał Tildowy Bałwanek z nausznikami :D i Tildowym guziczkiem ptaszkiem na łapce :)



 Życzę Wszystkim miłego wypoczynku i Szczęśliwego Nowego Roku !!! Oby był dla Nas jeszcze bardziej twórczy i łaskawszy w czas dla zabieganych Blogowiczek :D

Ściskam mocno
Munia :*
Wyniki CaNdY :)

Wyniki CaNdY :)

Nie ma co przedłużać, bo przecież i tak mam poślizg w losowaniu... Tak więc najpierw wyniki a potem cała reszta....

Moja wirtualna maszyna losująca spośród 196 (!!!!) osób biorących udział w moich pierwszym Candy, wylosowała numer.... 174 ... a pod tym numerkiem znajduje się Paula M. (klik). 

Gratuluję i proszę o kontakt na e-mail :) !!!

A jeśli chodzi o całą resztę to.... bardzo, bardzo dziękuję wszystkim za udział w moim pierwszym Candy. Ilość zgłoszeń przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Z całego serca wszystkim bardzo dziękuję ! ! !

Natomiast moje życie ostatnio przypomina podróż expresem bez postojów... Praca, dom, rodzina i nagle przestałam mieć czas na wszystkie moje małe i duże przyjemności. Czyżby brak zorganizowania się w czasie i przestrzeni? Mam nadzieję, że to chwilowa nieporadność i wkrótce znów będę miała czas na moje "popierdółki" :) A póki co to idę spać, bo po 5ej trzeba wstać....buuuuu ;(




Na zdjęciu powyżej moje ukochane hiacynty, które powoli zaczynają zdobić Nasze mieszkanko. Ostatnio zakupiłam sobie kilka sztuk i teraz w wolnym (!) czasie upycham je w czym się da. Wkrótce pochwalę się co mi się udało poczynić na tegoroczne święta...

A teraz życzę wszystkim moim Kochanym Blogowiczkom spokojne nocki i udanego tygodnia
Pozdrawiam cieplutko z hiacyntowo-świątecznym akcentem :)

Munia

Moje pierwsze CaNdY ! :) Rozdaję....

Moje pierwsze CaNdY ! :) Rozdaję....

Czas najwyższy, by ogłosić moje pierwsze Candy :)

Chciałabym Was obdarować jednym z moich świątecznych rożków, które mnożą się u mnie ostatnio w zatrważającym tempie :D. Rożek może być ozdobą sobie wisząca i oko cieszącą jak również można go wypełnić cukierkami, orzechami i innymi smakołykami !

Więc jeśli któraś z Was drogie Koleżanki ma ochotę stać się posiadaczką takiego "Świątecznego Rożka Obfitości" to zapraszam do wzięcia udziału w moim Candy.

Zasady mniej więcej takie jak na innych blogach:
- podlinkowane zdjęcie u siebie z boku na blogu z informacją o candy
- komentarz pod tym postem (1os. = 1 komentarz - podwójne komentarze nie będą brane pod uwagę)
- osoby anonimowe, nie posiadające bloga proszę o pozostawienie adresu emailowego w komentarzu
- jeśli masz ochotę zostać Obserwatorem mojego bloga, będzie mi miło, aczkolwiek nie będzie miało to wpływu na wyniki

Zgłoszenia przyjmuję do północy 24 listopada, losowanie dnia następnego :)

Zdjęcie do podlinkowania:



A tutaj w całej okazałości:



PeeS: tak sobie teraz myślę, że do rożka dorzucę świąteczną niespodziankę :) A jak!!!
Jak rozdawać to konkretnie :)
Ktoś chętny?
(przed)Świątecznie...

(przed)Świątecznie...

No więc stało się.... Musiało w końcu i mnie to dopaść... Nie widziałam już sensu oszukiwać się, że jeszcze jest czas na to wszystko... :P :P :P Mam wrażenie, że przygotowania do świąt Bożego Narodzenia każdego roku zaczynają się coraz szybciej :P Więc się poddałam temu szaleństwu i szyję sobie różne takie umilacze wzrokowe na święta :D
W jednej z książek o Tildach znalazłam przepiękne rożki. W pierwotnej wersji miały one jeszcze doszyte buźki aniołków i skrzydełka, ale chciałam najpierw spróbować swoich sił w uszyciu samych rożków. Przygotowanie wykroju i uszycie jednego takiego cudeńka zajęło mi zaledwie 20 minut a samo ozdabianie było raczej zajęciem na czas oglądania filmu :) żeby było czym ręce zająć. Bo ja przecież wciąż na diecie jestem :P a wiadomo co się dzieje jak się siedzi wieczorem przed TV...:D
W zakładce szablony dodałam skany z książki jak je wykonać (klik), zdjęcie numer 6. W razie pytań piszcie :D




Jak widać na załączonych zdjęciach skrzaty już grzeją sobie miejsce przed świątecznym szałem właścicielki :D

W sumie się zastanawiałam czy dodać kolejne zdjęcie, bo to co na nim jest nie jest jakoś specjalnie twórcze a tylko służy jak pomocnik przy szyciu. Tzn. jak coś uszyję zawieszam sobie to na moim "wieszaku z wieszaka" i przyglądam się bacznie czy jest to do przyjęcia :D Ale może kogoś mój pomysł zainspiruje...


Na przykład powiesiłam moje rożki i teraz już wiem, że źle nie wyglądają. A gdy zrobię następne to na pewno będą jeszcze ładniejsze :)


A wszystkim Blogowiczkom, które kibicują mi  przy zrzucaniu zbędnych kilogramów, chcę napisać, że mam już 5 kg mniej :D Juppppiiii Jeszcze trochę....:D

Udanego weekendu, pozdrawiam wszystkich cieplutko
Munia lżejsza o 5 kg :D
Kuchenne Rewolucje mojego Męża - New York blueberry cheesecake :)

Kuchenne Rewolucje mojego Męża - New York blueberry cheesecake :)

Dzisiaj nie będzie o moich zdolnościach twórczych a o zdolnościach kulinarnych mojego Męża :) Mam to szczęście, że mój Mężo lubi gotować, piec ciasta... i to nie jakieś byle jakie "amu" a są to prawdziwe kuchenne rewolucje!!!
Więc Drogie Blogowiczki oto premiera "Nowojorski sernik z jagodani" w wykonaniu mojego K. :-)
Sernik jest wyśmienity o czym się już przekonało pół piętra naszego domu - Sąsiadeczki już dostały po kawałku do porannej kawki :) Więc teraz się podzielę z Wami przepisem jak ciastem nie mogę...chyba, że ktoś ma ochotę i jest w pobliżu krainy Trolli to serdecznie zapraszam...tylko trzeba się pospieszyć, bo już pół sernika zniknęło - dobrze, że dzisiaj mam step, inaczej mogłoby to się źle dla mnie skończyć :-P


Aaa i jeszcze specjalne podziękowania dla Aniado(klik), która użyczyła mi sprzętu High Technology :-P do wykonywania zdjęć przy pochmurnej pogodzie...hihihi


New York blueberry cheesecake

(przepis pochodzi z norweskiej książki kucharskiej "A piece of cake" Leila Lindholm)

Spód:
300 g ciastek Digestive klik
150 g masła (musi mieć temperaturę pokojową)

Masa:
600 g serka śmietankowego typu Philadelphia klik
2,5 dl serka homogenizowanego 
1 dl cukru
1 dl mąki kukurydzianej
2 łyżeczki cukru waniliowego
3 jajka
1 dl śmietany kremówki
200 g dobrej białej czekolady
1,5 dl świeżych lub mrożonych jagód

Polewa:
Jogurt jagodowy

*1dl = 100 ml

1.    Nagrzać piekarnik do 175C.
2.    Skruszyć ciastka na miał i zagnieść z masłem. 
3.    Wyłożyć okrągłą formę (śr.23 cm) papierem do pieczenia a następnie rozłożyć w niej równomiernie masę z ciastek i masła. 
4.    Piec około 10 minut (my piekliśmy około 15 min.)
5.    Serek Philadelphia połączyć z serkiem homogenizowanym w jednolitą konsystencję.
6.    Wymieszać cukier, mąkę kukurydzianą oraz cukier waniliowy i dodać masę serową.
7.    Rozbić jajka i wymiksować ze śmietaną.
8.    Połamać czekoladę na malutkie kawałeczki i roztopić w kąpieli wodnej (kawałki czekolady włożyć do   naczynia, które będzie stało w innym wypełnionym gorącą wodą).
9.    Wszystko połączyć ze sobą i wymieszać w jednolitą całość.
10.   Przygotować jagody - wcześniej rozmrożone odcedzić od wody.
11.   Masę sernikową wlać do formy do pieczenia, na wierzch ułożyć jagody.
12.   Piec 40 minut, można przykryć na początku folią aluminiową, żeby nie przypiekły się jagody. W trakcie pieczenia należy ją ściągnąć. 
13.   Po 40 minutach wyłączamy piekarnik i pozostawiamy w nim ciasto na kolejne 30 minut, żeby się ścięło.
14.   Schłodzony sernik przed podaniem polewamy jogurtem jagodowym.

S M A C Z N E G O ! ! !


Sernik znika z talerzy błyskawicznie........


Życzymy smakowitej środy :) i do zobaczyska.....
Buziole :*

Munia&Munio

Dekoracyjny mix i trochę o tym, gdzie byłam kiedy mnie nie było :)

Dekoracyjny mix i trochę o tym, gdzie byłam kiedy mnie nie było :)

Żebym tak czasem mi się chciało jak mi się nie chce, to bym była szczęśliwa...:P
Muszę się przyznać, że ostatnio bardzo ale to bardzo zaniedbuję moją twórczość. Mogłabym rzec, że traktuję ją ostatnio trochę po macoszemu, bo coś innego zaprząta moją główkę. A jest to...siłownia :D Tak, tak moje drogie Blogowiczki dobrze czytacie. Przeszłam na dietę, zapisałam się na siłownię, basen i od czasu do czasu sauna a to tylko po to, żeby zrzucić pociążowy nadbagaż. W ciąży przytyłam niemal 25 kg i za cholerę nie mogłam wrócić do poprzedniej wagi. Do mojej upragnionej sylwetki zostało mi 8 kg, a 3 zrzuciłam w ciągu dwóch tygodni, stosując dietę i ćwiczenia :) I dopnę swego, choćbym już miała nigdy niczego nie stworzyć! Aż w takiej jestem desperacji ! ! ! A może lepiej się nie zarzekać, że nic nie wydziergam, nie uszyję... Bo jak się okażę, że jestem skazana na życie z niechcianymi kilogramami, to może chociaż te popierdółki sprawią uśmiech na mej twarzy. W poszukiwaniu sposobu na jakąś ludzką dietę, przepisy... natknęłam się na wspaniały blog LEPSZY SMAK. Prowadzi go przesympatyczna Aniado, której Mąż przeszedł na dietę, schudł 25 kg a Ona postanowiła się podzielić z innymi przepisami jakie stosuje dla swojego Męża w jego walce z nadwagą. I co najważniejsze...są to normalne i proste przepisy, bez wymyślnych składników. Mąż Aniado stosuje tą dietę wraz z zalecaniami dietetyka...5x dziennie małych porcji, bezwzględny zakaz jedzenia po 22ej... I to mi pasuje, bo przyznam się, że już stosowałam różne diety ale bez rezultatów, bo ciężko jest się ograniczać ze wszystkim i patrzeć jak wszyscy jedzą, kiedy język do d.... ucieka :)! Tylko ja na tą metodę wpadłam prędzej niż na ten blog, więc się ucieszyłam podwójnie, bo okazało się, że idę w dobrym kierunku, to raz a dwa...już nie mam problemu co przygotować sobie do jedzenia. Zamierzam do końca roku wbić się w moje spodnie sprzed ciąży, wbić i nie wylewać się bokami. Oczywiście w tym całym poskramianiu moich kalorii wspiera mnie moja Sąsiadeczka Haniula, bo chodzimy na siłownię razem niczym Muszkieterowie, ramię w ramię, noga w nogę, fałdka w fałdkę. We dwie zawsze raźniej i działa to pobudzająco na zdrową rywalizację.

A teraz wracając do tego o czym jest ten blog to ...obecnie nie zaczynam tworzyć nic nowego, ale dokańczam stare projekty. Odnowiłam klosz, do lampy która była moim łowem z klamociarni.
Na plastikową otoczkę która podtrzymywała z góry i z dołu metalową konstrukcję klosza nakleiłam i przyszyłam dla wzmocnienia materiał w róże, a dodatkowo ozdobiłam wszystko pomponikami na taśmie. Trochę sobie palce przy tym pokułam, bo plastik był dość twardy, ale najważniejsze że efekt pracy zadowalający.
Ja tu piszę i piszę...a zapomniałam, że zdjęć nie porobiłam... Więc idę po aparat i pstryknę kilka fotek :)





A przede mną jeszcze dokończenie haftu xxx napisu H O M E, który będzie wieńczył moją ścianę nad regałem w salonie. Pozostała do wyszycia literka "E", umieszczenie całości w rameczkach i gotowe do powieszenia :D




Prośba prosto z serca :)
Jak wiadomo samo szycie serduszek to dość łatwa sprawa, pomijając, że nadawanie pożądanego kształtu to wyższa szkoła jazdy i techniki. I gdyby ktoś dotarł do tego momentu, to może mi podpowie co robię nie tak przy zszywaniu serc. Chodzi o to, że na lewej stronie szew wygląda prosto, kształtnie i ładnie, a gdy przewrócę na prawą stronę, to w miejscu gdzie się łączy serduszko u góry (chodzi o punkt w którym schodzą się te dwa półkola ;) ) powstaje nieładne zmarszczenie, które muszę rozpruwać i łączyć na prawej stronie. Próbowałam już różnych metod zszywania od dołu w lewo w jedną stronę, potem od dołu w prawą stronę aż do złączeń na górze, albo od dołu serca na około w prawo lub w lewo... Będę bardzo wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę. A póki co pokazuję dwa podłużne serca, połączone srebną nitką, zakończone kryształkami wiszące sobie w okienku w salonie. Jedynie cosik pogoda nie dopisuje ostatnio na przy robieniu zdjęć...

 

A oto ewidentny dowód, że jesień rozgościła się w moim mieście na stałe i wszystko wskazuje, że właśnie taka będzie w tym roku, szara, bura i deszczowa :) Tak na marginesie, to ja uwielbiam taką pogodę, ale o tym już kiedyś pisałam. A po wodzie płynie mój promik, którym pływam do miasta, bo takie są uroki mieszkania na wyspie ! :) Czasami to jedyny sposób, by ominąć korki i jazdę na około :D


I na koniec najmniej przyjemna sprawa... trzeba się przyznać do pewnych zaniedbań... A mianowicie ja wszystkich moich stałych bywalców i tych nowych szczerze przepraszam, że tak Was ostatnio zaniedbuje...i komentarzy nigdzie nie zostawiam i nie odwiedzam, a nie wspomnę, że jakieś 1000 osób temu miało być CANDY. Obiecuję, że w najbliższym czasie to się zmieni, oczywiście na lepsze :D


Pozdrawiam cieplutko,
Munia
Haftowanie krzyżykiem - moja nowa obsesja :)

Haftowanie krzyżykiem - moja nowa obsesja :)

Troszkę mnie tu nie było, ale to nie znaczy, że się leniłam :) Tak mi się spodobało haftowanie krzyżykiem, że sobie haftuję co i jak popadnie :D Nie mam zapędów na duże i kolorowe hafty i dlatego sobie wyszywam takie malutkie :) Już mnie męczy ta norweska jasność i dlatego czekam na zbliżające się jesienne szarości i wtedy to dopiero zacznę szaleć. Niesamowita rzecz się ze mną ostatnio dzieje - nie mam w ogóle ochoty na jakiekolwiek zakupy a przecież jesień się zbliża i trzeba się zaopatrzyć w coś ciepłego... Nawet Mężo spogląda na mnie niespokojnym wzrokiem, pewnie myśli, że może chora jestem czy coś :P A to po prostu nic innego jak głowa pełna pomysłów do szycia i tworzenia trzyma mnie w domu. Bo jak pomyślę, że mam latać po sklepach i przedzierać się przez tłumy, to wolę jakoś spokojnie w domu posiedzieć z herbatką i tamborkiem :P:) No nic, pewnie na starość mi odbije i wtedy zamiast tworzyć, będę latać jak szalona 16stka po sklepach :) Kilka dni z rzędu Ola wstaje o 5 i szaleje, potem jak pójdzie spać to ja robię obiadek, ogarniam mieszkanko... Potem cały dzień wybity z rytmu, bo ząbki wychodzą jej wyjątkowo długo i paskudnie... I przez to ja cierpię podwójnie...bo żal patrzeć jak się dzieciątko męczy no i nie mogę się wyspać, a samo się w domu nie zrobi... To się Wam namarudziłam.... Pewnie nie jedyna tak mam, więc już nic więcej w temacie nie napiszę, bo wyjdę na zrzędę....
Za to napiszę o tym co zrobiłam:) Jakiś czas temu z pozostałości materiałowych po przednim wianku, zrobiłam jeszcze jeden taki sam, tylko mniejszy i z innymi dekoracjami.




Obowiązkowo musiał się znaleźć ptaszek i aniołek, mój ulubiony motyw przewodni w dekoracjach :) Troszeczkę mam za twardą kanwę i przez co deformuje mi się kształt serduszka. Próbowałam na innej o większych oczkach i bardziej miękkiej i okazało się, że nie spełnia moich oczekiwań... serduszko wyglądało po prostu nieestetycznie, więc je rozprułam, i wyszyty monogram z pierwszą literą mojego imienia znalazł inne zastosowanie...praktyczno-ozdobne. Uszyłam płócienny woreczek na cokolwiek:) a przód właśnie ozdobiłam kanwą z haftem:



I na koniec takie malutkie serduszko z wyhaftowaną datą ślubu pewnej przemiłej osóbki, którą miałam okazję ostatnio poznać...:):* I pomysł zrodził się niemal tak natychmiast, że nim się obejrzałam był już zrealizowany :) To się nazywa mieć czyny szybsze niż umysł :D



Pozdrawiam serdecznie moich przemiłych blogowych zaglądaczy i dziękuję za wszystkie głosy w konkursie w którym biorę udział :)

Buziolki:*****
Munia
Konkurs!Potrzebuję Wasze głosy!:)

Konkurs!Potrzebuję Wasze głosy!:)

Kilka dni awarii z internetem a ja już miałam depresję :P
Ale ja nie o tym, ja tak szybko bo mam WIELKĄ PROŚBĘ. Wzięłam udział w konkursie, organizowanym na terenie Norwegii, jest to konkurs prac ręcznych zorganizowany przez sieć sklepów Panduro w których zaopatruję się min. w materiały różnego rodzaju, farby, Tildowe cudeńka... Zawieszkę pokazywałam już wcześniej i niemal całość to właśnie materiały, które kupuję w tym sklepie:) Moja praca to: 


Jeśli macie facebooka, wystarczy wejść na stronę http://www.lagenytt.no/gallery/photo/510 i nacisnąć kciuk, wówczas przerzuci Was na stronę logowania na Wasze konto na facebooku. Oczywiście głosujcie zgodnie z tym co podpowiada Wam serce i rozum :)
Zakończenie konkursu 29 września 2011 :)




Naprawdę bardzo dziękuję za wszystkie głosy a ja zmykam do moich szyciowych zaległości, bo trochę już  nowych rzeczy poczyniłam i wypadałoby je pokazać :)


Pozdrawiam wszystkich cieplutko, buziole :*
Słoiczki z materiałowym wieczkiem

Słoiczki z materiałowym wieczkiem

We wcześniejszym poście pisałam o klamociarni i o skarbach stamtąd przytaszczonych :) Te słoiczki nie były celem mojej wyprawy i o mały włos nie stałabym się ich szczęśliwą posiadaczką... Znalazłam je przypadkiem, gdy wychodziłam zatrzymałam się przy regale na którym stała ogromna ilość mini wazoników (!) jak dla mnie całkowicie nieprzydatnych za to zbierających tylko kurz... I te oto słoiczki stały sobie na dolnym regale, zastawione przez owe wazoniki. I tu kolejne miłe zaskoczenie...nabyłam je za 15 NOK (jakieś 7,5 zł). Oczywiście musiały odstać swoje w kolejce do przeróbki. Teraz będę miała kolejne pojemniczki na przydasie i inne takie, które nie miały swojego "domku".Widziałam już je wcześniej w jednej z książek o Tildach, a ich norweska nazwa to Syglass.Ze skrawków materiałów poczyniłam takie oto wieczka :)






Co najważniejsze mogłam bez wyrzutów sumienia usiąść do moich popierdółek, a to za sprawą iście jesiennej aury. Jesień to moja ulubiona pora roku. Uwielbiam deszcz, chłodne wiatry pod warunkiem, że siedzę w domku:) wtedy bez reszty mogę zatracić się w tworzeniu... Po prostu uwielbiam klimat związany z tą porą roku. Dla innych jest ona depresyjna, a dla mnie sprawia, że mam chęć do życia !





W tle część mojej biblioteczki z której min. czerpię inspiracje :)

PeeS:
Pierwsze zdjęcie to mój debiut w robieniu kolażu ze zdjęć :) Czyli sama sobie życie utrudniam, żeby potem było ładniej.

PeeS 2:
Specjalne buziaki dla mojego Męża, który zerka na mnie zza kanapy, chcąc zapewne żeby już odeszła od komputera i spędziła z nim trochę czasu :):*

Pozdrawiam i życzę wszystkim udanego weekendu :*
Munia
Copyright © 2016 Creative by Munia , Blogger